Każdego dnia czy to stojąc na przystanku autobusowym i
czekając na transport, czy idąc miastem omijając obcych nam ludzi albo siedząc
po prostu w swoim pokoju słuchamy muzyki. Muzyka jest czymś, co każdy uwielbia
i jeśli istnieje jakiś człowiek, który nie cierpi jakiejkolwiek melodii to
przyprowadźcie go do mnie, bo bym w życiu nie uwierzyła.
Muzyka jest czymś, co każdy z nas uwielbia. Każdy z
nas ma swój gust (a o nich się nie dyskutuje). Jedni wolą klasykę, inni metal,
hip-hop, reggae bądź pop. Ten ostatni rodzaj muzyki jest najpopularniejszy na
świecie i raczej się nie dziwię. Można też powiedzieć, że pop jest komercyjny.
No i jest. W każdym muzycznym programie typu VIVA, ESKA TV czy MTV jakie
piosenki przeważają? Właśnie z tego gatunku! A wszystko po to, by jak najwięcej
ludzi miało rozrywkę! Kto nie lubi się bawić przy rytmicznej i wpadającej w
ucho piosence? KAŻDY!!
Pomijając temat na razie, jakie są te piosenki, bo o
interpretacji klipów zajmę się innym razem, to teraz przejdźmy do koncertów
wykonawców.
Ostatnio na portalu społecznościowym, jakim jest
Twitter coraz częściej są dramy na temat śpiewania przez piosenkarzy/piosenkarki
na żywo. Jedni krytykują takich artystów, którzy na żywo brzmią zupełnie
inaczej niż na piosenkach, których słuchamy (tzn. śpiewać nie potrafią, tak
krótko mówiąc). Niektórzy Twitterowicze twierdzą, że jeśli ktoś nie umie
śpiewać na żywo to w ogóle nie powinien śpiewać, ale zaraz pojawiają się fani i
bronią swojego ulubieńca/ulubienicę. I tak rodzi się drama.
[Nie wspominając już o tym, że coraz bardziej i coraz
więcej jest kłótni o byle co.]
Dla jednych piosenkarz/piosenkarka powinien mieć dobrą
kondycję i bez zadyszki śpiewać na koncertach, czysto tak jakbyśmy słuchali go
w formacie MP3. No, wtedy to tylko słuchać i podziwiać go/ją na scenie! A
większą dramę robiono z tego, kto leciał z playbacku a kto nie! Jak to gdzieś
przeczytałam (przepraszam, ale nie pamiętam, kto to napisał i gdzie) jeśli
artysta/artystka leci z playbacku to oszukuje swoich fanów. Bo w końcu fani
przyszli zobaczyć i na żywo posłuchać swojego ulubieńca/ulubienicę. Gorzej jak
ta osoba nie radzi sobie ze śpiewem. Antyfani potrafią zjechać i potem
wywyższać swoich piosenkarzy/piosenkarki, których słuchają twierdząc, że oni są
lepsi.
W tych czasach można podkładać komuś głos, poprawiać
go komputerowo, aby tylko wyglądał dobrze, miał dużo fanów i było z takiej
osoby mnóstwo forsy dla managerów. A kto jak nie oni zgarniają dużą część
pieniędzy?
A jeśli ktoś nie śpiewa jak pewna polska była
piosenkarka (o ile można ją tak w ogóle nazwać i nie podam nazwiska, chociaż
pewnie i tak domyślacie się, o kogo mi chodzi) to, dlaczego nie może być
piosenkarką/piosenkarzem? Niektórzy wybijają się grając w popularnych
serialach. Tylko, że inni mają potem przez to pretensje i piszą, że ‘gdyby nie
ten serial to byście ją/go nie znali’ albo ‘gdyby nie ten serial to by w ogóle
nie była popularna’. No, ale przepraszam, a jaki jest show biznes? Tam każdy
pragnie sławy. Czasem jest większa, czasem mniejsza. A jak się trafi, że dzięki
pewnej roli w filmie ktoś staje się popularniejszy to, w czym problem? Na tym
to polega! HALO!!
Już nie będę wspominała o tym, jaka była drama (i
wciąż jest) na temat tego, kto kogo wypromował i kto, dzięki komu jest teraz
sławny. O ludzie… Naprawdę jakby nie było ważniejszych rzeczy do rozmowy i
poważniejszych problemów do roztrząsania. I chociaż nie śledzę poczynań takich
osób jak Demi Lovato, Ariana Gradne, Miley Cyrus, Selena Gomez, Saszan, Justin
Bieber, One Direction, Dawid Kwiatkowski, 5SOS, Janoskians, Littre Mix itp.
itd. To i tak wiem jakie są wojny fanów wyżej wymienionych artystów. Każdy
każdego obrzuca błotem twierdząc, że ich piosenkarka/piosenkarz/zespół jest
znacznie lepszy i lepiej śpiewa na żywo. W takie kłótnie nawet nie brałam
udziału, bo po co? Nie moi idole – nie mój problem – nie interesuje mnie to.
Ale… W takie rzeczy został wmieszany jeden kpopowy zespół. EXO. I tu kolejna
wojna.
O co chodzi?
A o to, że na Twitterze na koncie Spowiedź fandomów
(@wyznanie) pojawiło się wyznanie
cytuję: „#3420 Mimo, iż EXO (koreański zespół) śpiewa z Playbacku to i tak
bardzo dużo muszą namęczyć się z tańcem!”.
Nic by nie było, gdyby nie głupie komentarze pod tym
tweetem. Chcecie możecie sami przeczytać i się przekonać!
Nie rozumiem osób, które nie mają pojęcia o tym
gatunku muzycznym jakim jest kpop i nic nie wiedzą o koreańskim show biznesie a
wypowiadają się i hejtują. Okay, rozumiem. Nikt nie musi lubić kpopu, nie musi
go słuchać (chociaż jak była faza na PSY – Gangnam Style to każdy potrafił się
bawić i nie zwracał uwagi, że to był Koreański raper), ale wtrącać się i mielić
ozorem trzy po trzy to jest już coś nie tak.
Do tego były komentarze o to, że albo skupiają się na
śpiewaniu albo niech zostaną tancerzami. Takie kpiny zostawcie dla siebie
drodzy Twitterowicze, którzy nie wiecie nic o kpopie. Nie uważam siebie za
ekspertkę na temat tej dziedziny muzyki, ale wiem znacznie więcej niż inny
człowiek, który słucha przeważnie amerykańskiego popu.
A tak dla wyjaśnienia kpop (koreański pop) to ciężki
bochenek chleba dla piosenkarzy i piosenkarek. Koreańczycy nie mogą tylko
śpiewać, oni muszą też tańczyć!! Na tym polega wyjątkowość kpopu! Każdy artysta
MUSI pięknie śpiewać i TAŃCZYĆ! Tego oczekują wytwórnie, które promują zespoły
bądź solowych artystów. I mówienie, żeby skupili się albo na śpiewaniu albo na
tańczeniu jest po prostu głupotą!
Nie masz pojęcia na dany temat – zamilcz. Nie
wypowiadaj się i przy tym nie obrażaj nikogo.
I bądźmy szczerzy nieraz
piosenkarze/piosenkarki/zespoły muszą lecieć z playbacku. A w koreańskim show
biznesie to artyści już w ogóle mają bardzo mało do powiedzenia. I jeśli wyżej
postawiony człowiek każe lecieć im z playbacku to muszą lecieć. Koniec. Kropka.
A twierdzenie, że idzie się na koncert by posłuchać idola a on nie musi tańczyć
to w kpopie nie ma czegoś takiego. Amerykański pop a koreański pop to dwa różne
światy!! Nie porównujcie ich do siebie pod względem występów na koncertach. To
zupełnie, co innego!
W odpowiedzi na wyżej wymienione wyznanie, które
zacytowałam pojawił się kolejny tweet: „Drodzy fani k-pop, idąc na koncert
zespołu muzycznego idzie się słuchać muzyki a nie oglądać taniec, więc wasze
wymówki są idiotyczne.” A ja powiem tak: te wyznanie jest idiotyczne, bo widać,
że osoba, która to napisała nie ma ZIELONEGO POJĘCIA o koreańskim show
biznesie. Żadna kpoperka nie robiła głupich wymówek, że EXO (skoro już o nich
przeważnie mowa to dam dla przykładu) śpiewają z playbacku, bo muszą tańczyć. Tak,
muszą śpiewać i tańczyć, a jak lecą z playbacku to nie wina zespołu. Chociaż
myślę, że i tak w większym stopniu lecą na żywo. I jeszcze jedno: koreańskie
koncerty mają dać niesamowite show czyli śpiew i taniec. Te dwie rzeczy muszą być. I to nie tak, że nie
potrafią śpiewać, bo głosy mają piękne, a czasem są zmuszeni lecieć z
playbacku.
Zatem drodzy nie-kpoperzy, jeśli już musicie pisać
takie głupoty to radzę najpierw rozeznać się w danym temacie, a wtedy możecie
się wypowiadać.
Wiem, że fajnie zobaczyć i usłyszeć głos swojego idola
na żywo, ale robienie dram z powodu „kto leci z playbacku a kto nie” jest
głupie. Pod warunkiem, że nie robi tego cały czas na koncertach, bo wtedy byłoby
podejrzane.
Zatem błagam, nie róbcie dram, nie kłóćcie się, nie
wypowiadajcie się o czymś, o czym nie wiecie nic. Żyjmy w zgodzie a będzie
dobrze (tak, wiem, że to raczej niemożliwe, no ale…).
I skoro dotarliście już do końca to czas by posłuchać
swoją ulubioną piosenkę. ;)
PS. Jeśli ktoś ma Twittera to może mnie znaleźć tam --> @HyoSun_Shin w razie czego. ;) Bai bai! ^.^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Podziel się swoimi przemyśleniami :)