Translate

wtorek, 16 grudnia 2014

Schematyczne opowiadania

Witajcie po tak długiej przerwie! Wybaczcie za milczenie, ale jakoś nie bardzo wiedziałam o czym mogłabym napisać kolejny post, ale już wiem!  

Przeglądając blogi z opowiadaniami i te, które istnieją dość długo i te, które dopiero niedawno powstały zauważyłam, że większość z nich jest podobna do reszty. Czyli, niby coś nowego, fajnego, ciekawego, ale z drugiej strony - bardzo podobne wątki do innych opowiadań. Mianowicie jest tak, że istnieje bohaterka-nastolatka. Dam jej na imię Zosia. Ta Zosia albo jest opisywana jako zwykła nastolatka, cicha, spokojna i nieśmiała albo szalona, wesoła i choć niby nie jest popularna to ma wielu przyjaciół. Nastolatka poznaje w większości przypadków bad boya, który jest z początku zimny, tajemniczy i agresywny, ale od razu dostrzega Zosię i oboje po jakimś czasie się w sobie zakochują. Nieraz muszą pokonać jakieś przeszkody albo ich miłość jest tak idealna, że lepiej nie mogłoby być po prostu.

Totalnie, schematycznie i całkowicie nudno!

1. Dlaczego ten bad boy po poznaniu bohaterki tak szybko się zmienia i staje się łagodny jak baranek dla swojej Zosi czasem nawet mięknie dla otoczenia? Tak szybko zmieniają się charaktery? Ja rozumiem, że człowiek może się zmienić czasem, ale żeby już po (najszybciej) zaledwie miesiącu znajomości? Tak szybko powstaje prawdziwa miłość? Serio? Jak dla mnie to śmiechu warte, ale okej. Może to być fantastyka totalna.

2. Zosia jest nieśmiała, ale kręci ją ten bad boy (może nazwę go Stefan) i od razu staje się bardziej drapieżna. Serio? Mnie irytuje a czasem bawi jak niby zwyczajna (nawet ta 'szalona') nastolatka staje się odważna i w ogóle. Nie do poznania. Ja  rozumiem, wpływ otoczenia, ale aż tak szybko? Zaledwie miesiąc temu nie potrafiła zabić małego pajączka a teraz bierze się za tarantule!

3. Są w sobie bardzo zakochani. Na początku jest tak cudnie. Motylki w brzuszku latają i świata poza sobą nie widzą, ale nadchodzi ten moment, gdzie Stefan albo Zosia 'dla dobra swojej ukochanej osoby' rzuca dziewczynę/chłopaka i jest rozpacz! Drażni mnie durnota w opowiadaniu, kiedy to dwoje ludzi, którzy są niby całym światem dla siebie mają swoje tajemnice i kłamią, aby 'chronić'. Przepraszam bardzo, ale czy związek nie opiera się czasem na zaufaniu i szczerości poza miłością? Jeśli nie to chyba jest jakaś fantastyczna książka o dziwnej miłości. Potem wszystko jakimś cudem się wyjaśnia i zakochani wracają do siebie. Aż mi się niedobrze robi.... Ble...

4. Ah ta biedna Zosia. Ciągle zastanawia się, dlaczego Stefan wybrał ją? Przecież jest taka przeciętna. Jest zwykłą nastolatką... I prawie w całym opowiadaniu dziewczyna się nad tym zastanawia przy każdej możliwej okazji. Nuuuuuuudaaaaaaa! Jak będziesz się dziewczyno zastanawiała też, dlaczego śnieg pada to do niczego nie dojdziesz!

5. Zosia i Stefan tacy idealni. Nie mają żadnych wad. A ich jedyną słabością jest troska o swoją ukochaną osobę. Idealna para, która by w ogień wskoczyła za ukochanym/ukochaną. Serio, aż tak bardzo są idealni? Nie mają żadnych fobii, innych słabości ani wad? Gdzie sprzedają takie roboty?

6. Ah ten Stefan! Taki przystojny. Każda laska się za nim ugania, ale on widzi tylko Zosię - zwykłą przeciętną nastolatkę. Od razu BIG LOVE 4EVER!! W odniesieniu do prawdziwego świata.... czy naprawdę ktoś widział Adonisa, który chciałby być bądź jest z brzydkim kaczątkiem, za który uważa się bohaterka?

7. Wieku X lat straciła rodziców. Wychowywana była w sierocińcu albo przez wujostwo, które rzadko, kiedy bywa w domu i nie interesują się, czy ich podopieczna w ogóle żyje. Teraz chyba 90% opowiadań tak się zaczyna. Naprawdę nie macie wyobraźni? Ja rozumiem, chcecie dać tragizmu, ale patrząc na większość książek to moglibyście się postarać i napisać coś bardziej oryginalnego. Widać, jak bardzo chcielibyście się pozbyć rodziców. Jeśli aż tak bardzo wam przeszkadzają to napiszcie o osobie dorosłej, która mieszka sama niż zaczynać od schematu.

Naprawdę mam już serdecznie dość tych schematycznych opowiadań. Nie ważne z jakiego to gatunku, większość jest takich samych. Totalna nuda i nic zaskakującego. Może dla osób, które mało czytają albo rzadko mają w rękach typową opowieść o nastolatkach to zapewne wielbią te schematyczne blogi/książki. Ja już nie cierpię tego. Gdzie się podziała oryginalność?
Nawet nie będę wspominać o fanfickach (dobrze napisałam?). Tam to już się dzieją totalne czary-mary hokus-pokus love 4ever bęc.

A Wy czego nie lubicie w opowiadaniach (blog czy książka czy nawet film)? Jestem ciekawa Waszych opinii na temat prostych, nudnych i schematycznych opowieści. Przemyśleniami podzielcie się w komentarzach! :)

wtorek, 18 listopada 2014

Uczucia i emocje



Mieliście kiedyś tak, że bardzo zależało Wam na pewnej osobie, byliście mili i pomocni, a przynajmniej się staraliście a mimo wszystko i tak Wam się obrywało? Albo, kiedyś staraliście się być mili i pomóc jakoś bliskiej Wam osobie i pomimo, iż ten ktoś był dla Was nieco nieprzyjemny to nie chcieliście być równie nie mili i dusiliście w sobie to, co chcielibyście powiedzieć? Nie? To Wam tego zazdroszczę.

Są chwile, kiedy mam ochotę wykrzyczeć wręcz wszystko, co mi leży na sercu, ale nie powiem tego, bo nie chce nikogo zranić. To strasznie mnie dusi od środka i czasem już ledwo się powstrzymuje. Niby jestem szczera i staram się być taka, ale czasem po prostu gryzę się w język i milczę by nie powiedzieć czegoś, czego bym mogła potem żałować. Zazwyczaj jestem bardzo wyrozumiałą osobą i zawsze staram się postawić na czyimś miejscu by wiedzieć, jak ten ktoś się czuję, ale ponieważ jestem tylko człowiekiem to czasem szlag mnie trafia. Tak bardzo chciałabym sprawiedliwości i pokoju na świecie a nie potrafię nieraz sobie poradzić z niektórymi sytuacjami. Mam uprzejmość już w genach, co czasem strasznie utrudnia mi życie, ale jak to kobieta, która wychowała się na oglądaniu filmów z przemocą potrafię być też nieprzyjemna. A wszystko zależy od mojego nastroju.

Już nieraz moje nerwy zostały poddane ciężkiej próbie i wytrzymałości. Choć obecnie już bardziej panuje nad swoimi emocjami to wciąż mam problemy z wyrażeniem własnej siebie i powiedzeniem tego, co naprawdę myślę o czymś lub o kimś. Bycie zamkniętym w sobie i nieśmiałym człowiekiem ogranicza normalne funkcjonowanie a w dodatku bycie dobrze wychowanym dzieckiem, z którym nikt nie liczył się też niczego nie ułatwia. A zwłaszcza w tych czasach.

Jednak wolałabym wrócić do bycia szczerym dla bliskich osób. Niektórzy nie mają z tym problemu by wygarnąć komuś, co im się w kimś nie podoba i ranią tą bliską osobę. Ja nie lubię sprawiać komuś, kogo dobrze znam, przykrości, bo mam jeszcze sumienie, które znika, jeśli chodzi o inne chamskie i wredne osoby. Uprzejmość zostawiam dla tych, co są mili do mojej osoby. Tak bardzo nie chce sprawić komuś bólu, którego i tak ma już wiele, ale z drugiej strony chciałoby się potrząsnąć i powiedzieć: „Weź się w garść!!”. Każdy ma problemy, każdy ma kompleksy i choć komuś się wydaje, że jego życie to jedno wielkie dno to jednak nie są sami na tym świecie. Są inni, którzy również potrzebują nawet tej zwykłej rozmowy.

Wiecie, nie cierpię jak ktoś wiecznie się użala nad sobą albo marudzi na wszystko. I tak jest źle i tak jest niedobrze. Dlaczego niektórzy nie potrafią docenić tego, co mają? Korzystać z tego, co jest dostępne w zasięgu ręki? Wymagają coraz więcej, mimo iż powinni w ogóle cieszyć się z tego, co mają. Nic nie będzie wystarczające. Zawsze będzie ktoś marudził i uskarżał się na coś.

Czasem brak mi odwagi by spojrzeć komuś w oczy i bezczelnie powiedzieć, żeby się odpieprzył, bo sam nie jest idealny i też jest winny. Nie cierpię jak każde zło jest zwalane na mnie. Umiem przyznać się do błędu, wiem, kiedy postąpiłam niesłusznie, ale czy zawsze muszę być oskarżana o najgorsze zło na tym świecie? Czy niektórzy widza tylko czubek swojego nosa i zamiast spojrzeć na siebie, przeanalizować swoje zachowanie, obwiniają za wszystko tą jedną osobę?

Wiecie, są dwa typy ludzi. Tacy, którzy reagują od razu i wyrzucają z siebie natychmiast, kiedy coś im się nie podoba. I są też tacy, którzy duszą w sobie emocje przez bardzo długi czas aż przychodzi pewien moment, gdzie nie wytrzymują i za jednym zamachem mówią wszystko, co leżało im na sercu. Osobiście uważam, że ten drugi typ jest gorszy. Dlaczego? Bo trzymanie w sobie złych emocji przez długi okres potęguje cierpienie człowieka a jak w końcu wykrzyczy wszystko z siebie to, to jest dopiero potężna dawka. Wtedy z ust takiego człowieka wychodzi najwięcej tych przykrych słów, które trzymał od tak wielu dni/tygodni/miesięcy a nawet lat. Co tu więcej mówić…to jest niezdrowe. Psychika takiej osoby jest zszargana i skoro tyle czasu gryzł się w język to musi być bardzo cierpliwy.

Nikt nie jest idealny, każdy popełnia błędy, ale nie można wytykać tylko tej drugiej osobie te pomyłki, jakie zrobił. Trzeba nauczyć się spoglądać na siebie samego i zastanowić się, czy my postąpiliśmy słusznie nim oskarżyliśmy kogoś o coś a potem mamy do niego/niej pretensje.

Wybaczcie. Może jest trochę chaotycznie, ale jestem tylko człowiekiem, który myśli w jednej sekundzie o wielu innych rzeczach. Czasem puszczają mi nerwy, brak mi cierpliwości i krew mnie zalewa, gdy wciąż ktoś ma pretensje do mnie o coś, a siebie uważa za kogoś idealnego. Chciałoby się powiedzieć ‘dość!’, ale łączące rzeczy, gdzie musimy tą osobę często widywać, choćby nawet przypadkowo sprawia, że się człowiek hamuje. No…przynajmniej w moim przypadku. Oczywiście tu nie chodzi o kogoś, kto jest mi zupełnie obcy i nie łączy jakakolwiek bliższa więź. Takie osoby mam gdzieś i mogę im powiedzieć szczerze, co o nich myślę.



A Wy jak macie? Potraficie się otworzyć i powiedzieć nawet te przykre słowa do bardzo bliskiej Wam osobie?


Przemyśleniami podzielcie się w komentarzach! :)

niedziela, 2 listopada 2014

"Kpop to nic specjalnego..."

Aż się we mnie gotuje, więc aby wyładować emocje postanowiłam napisać nowego posta.

Podstawowe pytanie: Dlaczego coraz więcej ludzi czepia się kpopu i nas, fanów tego rodzaju muzyki?
Nie rozumiem tego. Co złego zrobiliśmy, że coraz więcej leci na nas i koreański pop hejty i czepianie się? Może mi ktoś to wytłumaczyć? Nikt nikomu nie wciska kpopu, nikt nikomu na siłę nie każe by słuchał tego rodzaju muzyki. To po jaką cholerę tak bardzo chcecie wywołać zamieszanie? Co, nudzą już was dramy o 1D, JB, Janoskians, Demi, Ariany, Miley itp. itd.? Dlatego teraz będziecie bezpodstawnie mieszać kpop z błotem? Będziecie chcieli za wszelką cenę udowadniać nam (kpopersom), że to jest tandetna muzyka, bez przesłania a mężczyźni wyglądają jak dziewczyny i z pewnością to 'pedały'? Tak, wiemy, że niektórzy Koreańczycy mają wyjątkową urodę, ale z tym nic nie zrobią. I tak, specjalnie robią wszystko, aby wyglądać młodo. Kiedy wy dorośniecie też będziecie chcieli wyglądać młodo. Oni już to robią. Dbają o swój młody wygląd. W tym nic złego! Tam panuje zupełnie inna kultura. DOCIERA?? INNA KULTURA!! CAŁKOWICIE RÓŻNIĄCA SIĘ OD NASZEJ!!
Nie uważam, że kpop jest idealny, bo nie jest. Żadna muzyka, żaden rodzaj muzyki nie będzie idealny. Zawsze każdemu będzie coś nie pasowało. Tak, mogę też powiedzieć rzeczy, które nie podobają mi się w kpopie i w koreańskim show-biznesie. Nie jestem wpatrzona w moich Koreańskich ulubieńców, którzy wyglądają niesamowicie, śpiewają wspaniale i tańczą, jak niektóre niedojrzałe małolaty, które widzą tylko swojego idola. Niech jeszcze dodadzą, że ich idol uratował im życie...Ta...na pewno ci uratował życie. Czujecie ten sarkazm, prawda?

Cytat z konta SPOWIEDŹ FANDOMÓW (@wyznanie):
"#5297 Drogie fanki k-popu przestańcie wszystkim na siłę wciskać waszą muzykę. Według mnie nie ma w niej nic specjalnego."
"#5292 Niby w czym k-pop jest lepszy od zwykłego popu?"

Okej, nie musisz lubić kpop. Nie musisz słuchać nawet Gangnam Style, ale za (nie)przeproszeniem pieprzenie, że wciskamy komuś tą muzykę to totalne kłamstwo. A poza tym...TO TEŻ JEST MUZYKA!! TO TEŻ JEST MUZYKA DO ZABAWY!! Zdziwienie?? O tak. Przy kpopie też można się dobrze bawić i tańczyć, ale co jest największym problemem?  To, że ludzie są rasistami. Koli wam w oczy już sama świadomość, że KPOP to KOREAŃSKI POP. Muzyka w wykonaniu KOREAŃCZYKÓW. AZJATÓW! To jest największa przeszkodą. Niektóre osoby do łba mają wbite chyba już, że to co z Azji (nie tylko z Dalekiego Wschodu) jest gorsze. Tak, to jest inne, egzotyczne i wyjątkowe, bo jest niespotykane. Nie jest popularne. Nie jest tak powszechne jak amerykański pop.
Drugą sprawą jest język. Owszem, może czasem brzmieć śmiesznie. Język, z którego nic nie zrozumiecie. Język, który słyszycie po raz pierwszy. Drugi - nieważne który raz. Zawsze będzie dla ograniczonych ludzi tylko dziwnym językiem. Tylko wiecie, że na świecie są też inne języki, które również mogą dla nas brzmieć inaczej? Wow, zdziwienie co? Posłuchajcie sobie arabskiego albo tajlandzkiego. To też język. Też zupełnie różniący się od angielskiego i polskiego. Też będziecie hejtować inne języki, bo nie są dla was tak znane jak inne? Jeśli tak, to gratuluję poziomu wychowania. Kultura na poziomie ograniczonego chama. Uraziłam? Oj...(nie)przepraszam.

Atakowanie tego, czego nie znacie jest żałosne. Twierdzenie tego, co pochodzi z kraju mało popularnego, że jest beznadziejne jest żałosne. Nawet nie wiecie ile możecie stracić. Wasza sprawa.
Macie albo mieliście geografie w szkole, prawda? Wiecie ile jest państw na świecie? Dużo. Powinniście być świadomi, że jest mnóstwo kultur i zamiast od razu mieszać coś z błotem to jest internet. Istnieją biblioteki. Dowiedzcie się czegoś więcej na dany temat - potem możecie się wypowiedzieć. Z szacunkiem. Hejty zostawcie dla siebie, bo chamstwo powinno się tępić.

Może następnym razem zastanów się nim powiesz/napiszesz coś. Przemyśl to dokładnie i to nie raz a nawet tysiąc razy!! Własne zdanie, konstruktywna krytyka jest okej, ale próbowanie zrobić dramy i mieszać bez podstawy czegoś lub kogoś jest żenadą.

A i jeszcze jedna sprawa...
KOREA, JAPONIA I CHINY TO NIE JEST JEDNO PAŃSTWO. TO NIE JEST JEDNO I TO SAMO. DOTARŁO???!!! To trzy (a nawet cztery państwa, bo jest Korea Północna i Korea Południowa) RÓŻNE KRAJE!! Każde z nich mają swój język i swoją inną kulturę!! Tak, mieszkają w tych krajach Azjaci, którzy mogą wydawać się podobni, ale dla nich (dla Azjatów) my biali ludzie, też jesteśmy podobni. Zdziwieni? Ale to prawda. I taki zwykły Japończyk (dla przykładu) widząc białego człowieka NIE JEST w stanie powiedzieć z jakiego kraju jest. Może być z Francji, Włoch, Polski czy Czech. A dobrze wiecie, że każde z wymienionych krajów jest zupełnie inne, prawda? Inna kultura, inne języki, inni ludzie. Dlatego nie mieszajcie do jednego kraju (zwykle to są Chiny) każdego Azjatę. I darujcie sobie komentarze typu "chinol". Nawet skośnooki nie jest miłe. Wbijcie sobie do głów, że jest takie słowo jak Azjata. Nikogo nie obrazi i jest zupełnie na miejscu, kiedy nie wiesz z jakiego kraju pochodzi dana osoba urody Azjatyckiej. Dotarło?

Masz wrażenie, że uważam ciebie za idiotę, skoro przeczytałaś/łeś tego posta? Wybacz, ale istnieją ludzie na tym świecie, którzy są idiotami i chamami. A jak inaczej przemówić do chama? Tylko w taki sposób, aby on sam zrozumiał i by w jego pustej głowie w końcu coś pozostało, coś co będzie rozumiał i się zastosuje do tego, by być kulturalnym człowiekiem.

Za różnego rodzaju błędy przepraszam. Post pisany pod wpływem emocji. 

Pozdrawiam! ;)

piątek, 31 października 2014

Happy Halloween!!



Witam! Dzisiaj notka będzie krótka, bo kto w piątkowe popołudnie będzie czytał blogi, kiedy jest Halloween! Może niektórzy z Was będą siedzieli w domu przed telewizorem albo komputerem oglądając filmy. Drudzy będą przebierać się za różne postacie i pójdą na imprezę.
I jednym i drugim życzę miłego wieczoru! ^.^ Tylko nie zapomnijcie, że jutro jest Święto Zmarłych i trzeba kupić znicz by postawić go na grobie swoich bliskich.



A teraz odbiegając od tematu i to bardziej prośba do kpopersów. Zapewne wiecie, że za 9 dni odbędzie się gala EMA. Chciałabym przypomnieć Wam i skłonić do głosowania na B.A.P. Pomóżmy wygrać chłopakom. W zeszłym roku nie udało nam się z EXO, ale teraz może warto by spróbować?
Głosować można tutaj chyba tyle, ile dusza zapragnie, albo dopóki nie dostanie się limitu. Nie mam pojęcia. Ja wciąż głosuję skoro można. Nie trzeba się logować, wystarczy klikać VOTE przy B.A.P. Pomóżmy im. Może się uda.
Nawet jeśli nie jesteś BABY (ja też nie jestem), to i tak warto. W takich momentach cały kpopowy fandom powinien się zjednoczyć i głosować. Zatem do dzieła! ^.^

Również by było fajnie gdybyście na Twitterze trendowali #EMABiggestFansBAP. ;) Pokażmy Króliczkom, że mają wsparcie na całym świecie. Hwaiting!



PS. Również fani amerykańskiej muzyki mogą głosować w różnych kategoriach tutaj na swojego/swoją ulubieńca/ulubienice.



Pozdrawiam! :)

piątek, 24 października 2014

Eksperymenty medyczne

Rzadko, kiedy i gdzie możemy usłyszeć o eksperymentach medycznych. Ostatnia wzmianka była, gdy w wiadomościach zostało wspomniane o botoksie, który hamuje bądź spowalnia raka. Takie eksperymenty są pożyteczne i w przyszłości mogą pomóc ludziom, aby byli zdrowi i mogli cieszyć się życiem. Jednak co z innymi eksperymentami medycznymi?
Na świecie jest wiele ośrodków (nie tylko tych legalnych), które pracują, ale, w jakim celu? Te, które pracują legalnie to zapewne albo dla medycyny albo na kosmetyki. Nie wierzę, by np. gdzieś w Ameryce nie było by żadnego tajnego laboratorium, gdzie by wykwalifikowani naukowcy pracowali nad bronią biologiczną lub tworzeniem hybryd.

Wiele było przypadków ujawnionych, gdzie (państwo) i kiedy były prowadzone eksperymenty. Oczywiście jak pomyślimy, kiedy i gdzie najwięcej można było zanotować okropnych eksperymentów na ludziach (!) to było podczas drugiej wojny światowej, kiedy to były obozy pracy. Schorowani i głodni ludzie. Mężczyźni, kobiety i dzieci poddawani różnym zabiegom (okropnym i bolesnym), które zazwyczaj kończyły się śmiercią.
Ale nie tylko w okresie II wojny światowej i nie tylko w tych obozach pracy, jakie znamy były prowadzone eksperymenty medyczne. Gdzie jeszcze? Nawet w Kraju Kwitnącej Wiśni, czyli Japonii. Kiedy jeszcze w Europie było ‘spokojnie’ to Japonia prowadziła równie okropne eksperymenty medyczne na (przede wszystkim Chińczykach, ale byli też Amerykanie, Brytyjczycy, Rosjanie i być może Filipińczycy).
Jednostka 731 – to była największa jednostka (z ośmiu) prowadząca badania na ludziach i to żywych. Bez litości ani podawania żadnego środka znieczulenia. Możecie sobie wyobrazić, co działo się, kiedy Japończyk podawał królikowi doświadczalnemu (człowiekowi) do wypicia mieszankę płynów z cholerą, heroiną i trującego rącznika pospolitego? Wyobrażacie sobie, co ci ludzie wtedy czuli, kiedy to wypijali? Ja raczej nie jestem sobie w stanie wyobrazić, co z tymi ludźmi działo się, bo nie wiem, jak na takie coś reaguje organizm, ale zapewne nic przyjemnego. Myślę, że jeszcze większym okrucieństwem jest wycinanie na żywym człowieku części ciała lub jakiegoś narządu wewnętrznego. Ludzie byli przy tym przytomni! Jaki ból musieli czuć… Jaki ogromny strach musiał zawładnąc nad ich psychiką… Dla mnie to jest niepojęte.
W tym momencie nie mogę zapomnieć ani pominąć o kraju, gdzie nawet w tej chwili mogą trwać eksperymenty medyczne lub właśnie jest egzekucja jakiegoś człowieka. Kraj Cichej Śmierci czyli Korea Północna. Jak bardzo tajemniczy jest ten kraj i jak wiele cierpień ludzie (nie tylko dorośli, ale również i dzieci) przechodzą nawet w tej chwili. Na temat Korei Północnej zrobię oddzielny post, bo wiele by można było o niej pisać.
Ostatnio oglądałam krótki filmik, na którym były strażnik/policjant opisał  jak wygląda miejsce, gdzie przeprowadzany jest eksperyment. Poruszające było dla mnie to, kiedy opowiedział historię rodziny. Ojciec, matka, córka i syn wzięci do eksperymentu gazem (nie pamiętam dokładnie jaki rodzaj) dusili się i umierali powoli. Rodzice za wszelką cenę robili reanimację usta-usta swoim dzieciom, aby tylko ich córka i syn oddychali. Jak potworne to jest. Jak można robić coś takiego? JAK??!! To jest jedynie jeden przykład (ujawniony), a prawda jest taka, że tysiące ludzi zostaje zamykanych w szklanym pomieszczeniu, gdzie z góry patrzą strażnicy czy naukowcy jak ludzie powoli umierają często w okropnych bólach.

Wracając do bliższych sfer, które nam Polakom są bardziej znane pokrótce przedstawię historię kobiety, która potrzebowała przeszczepu (nerki?). W Warszawie zaproponowano jej przetestowanie nowego środka, który ma pomóc, aby nowy organ nie został odrzucony. Po podpisaniu dokumentu, gdzie kobieta zgadzała się na to został wykonany zabieg. Po czasie kobieta dowiedziała się, że ma cukrzycę (a ani lekarz, który przeprowadzał zabieg jej nie powiedział o tym skutku ubocznym ani na dokumencie wyrażającym zgodę nie było żadnej wzmiance o tym). Sprawa poszła do sądu, ale niestety bez dobrych zakończeń dla kobiety. Nawet nałożono na nią karę w wysokości 7200zł „na rzecz każdego pozwanego z tytułu poniesionych kosztów procesowych”. Biedna kobieta, która przez lata walczyła w sądzie zawsze jej odmawiano procesu i pozwania lekarza, który przeprowadzał zabieg. Jak się potem okazało wszystko było nielegalne i mężczyzna nie miał zezwolenia na przeprowadzanie jakichkolwiek eksperymentów.
No cóż…wierzyć lekarzom…

A jak sprawa ma się ze zwierzętami?
Wiemy, że szczury i myszy są podstawowymi zwierzętami, na których testuje się różne substancje. A poza nimi? Króliki, świnki morskie a kiedyś (bo nie wiem jak teraz) brano jeszcze koty i psy.
Dla mnie najbardziej szokującym eksperymentem zrobionym na psie, było kiedy pewien naukowiec (nie pamiętam czy to był Rosjanin czy Niemiec) odciął głowę psa i podpiął/przypiął do jego wnętrza rurki (które zapewne pompowały krew). W ten sposób chciał udowodnić, że można by podtrzymać życie istocie. Mężczyzna przedstawił swój eksperyment, co jednych oburzyło a inni byli zachwyceni, kiedy zobaczyli, że odcięta głowa psa reagowała na dźwięk czy światło. A to znaczy, że żył. Widziałam ten wstrząsający filmik na Internecie i można go jeszcze znaleźć, ale ja Wam nie podam linku. Wybaczcie, ale nie chce byście przeze mnie oglądali takie okropne rzeczy.
Myślę, że nim ten eksperyment został przedstawiony, przed tym biednym pieskiem umarło więcej zwierzątek. Bezbronnych i skazanych na cierpienie.

Eksperymenty medyczny już od wieków były przeprowadzane na całym świecie i do dnia dzisiejszego istnieją laboratoria.  Jednak nigdy nie można być pewnym, że gdzieś na świecie nie jest jakiś psychopatyczny naukowiec, który stworzy coś, co okaże się potwornie niebezpieczne dla świata. Czy to hybryda czy to broń biologiczna – tego nie wiadomo, ale oby nic takiego się nie wydarzyło.

A poniżej przedstawiam Wam zdjęcia owcy, która urodziła…psa. To znaczy…wygląda jak pies, ale co to jest? Nie mam pojęcia. Chiński farmer widział na własne oczy jak jedna z jego owieczek rodzi. I na świat przyszło takie coś. Jego zdaniem to pies. A Wy jak myślicie? Pies czy owca?






Więcej o Jednostce 731 możecie poczytać tutaj.
Więcej o oszukanej kobiecie w Polsce możecie poczytać tutaj.
Więcej o różnych eksperymentach medycznych w dawnych czasach możecie poczytać tutaj oraz tutaj również na temat prawa podczas eksperymentów na zwierzętach.

A jakie Wy macie zdanie na ten temat? Co sądzicie o brutalnym traktowaniu ludzi jako królików doświadczalnych? Jakie jest Wasze zdanie na temat poddawania zwierząt eksperymentom medycznym?

Swoimi przemyśleniami podzielcie się w komentarzach. :)

sobota, 4 października 2014

Superbohater



Kto nie zna Spidermana, Batmana, Hulka czy wiele, wiele innych superbohaterów prezentowanych w komiksach a potem widzianych na ekranach w superprodukcjach? Chyba każdy! I zapewne większość z Was by chciała mieć choćby jedną super moc. Ja osobiście chciałabym władać żywiołami. Zawsze miałam jakiś pociąg, przede wszystkim do ognia i wody. A widząc magiczne sztuczki (ostatnio widziałam w Mam Talent, gdzie mężczyzna wyczarowywał kolorowe gołębie – to było coś niesamowitego!) to nie mogę oderwać wzroku. Po prostu uwielbiam to. Uwielbiam magię! Ale to nie o tym.

A teraz dam Wam pytanie za 100 punktów!
Czy znacie tego superbohatera?























Dobrze się zastanówcie, w którym filmie go widzieliście!
Spiderman?
Nie.
Batman?
Też nie.
Niesamowita 4?
Nie, nie.
A może Iron Man?
No cóż…również nie!

Nie wiecie skąd wziął się ten superbohater? To ja już Wam powiem!
Trochę może Was podpuściłam z tym filmem, gdyż ten pan w kostiumie nie wystąpił w żadnej produkcji filmowej! Więc skąd mielibyście go znać…?

Zatem przedstawię Wam prawdziwego superbohatera, który istnieje naprawdę!! Przed Wami Phoenix Jones! Ten Afroamerykanin jest strażnikiem Deszczowego Miasta, czyli Seattle. 


A jaką ma moc? Gaz pieprzowy, kajdanki, apteczka i oścień do przepędzania bydła. Nie, nie, to nie są żarty. W dodatku ten gość jest/był prawdopodobnie po służbie wojskowej i był bądź jest zawodnikiem MMA (o ile się nie mylę), zatem walczyć potrafi! Normalnie prawie Hannah Montana. Za dnia normalny mężczyzna, która ponoć pracuje z chorymi dziećmi a w nocy postrach ulic Seattle. Strzeżcie się! Jones jest również przywódcą Rain City Superhero Movement [z ang. Ruch Superbohaterów Deszczowego Miasta], która liczy aż dziewięciu innych ludzi w różnych kostiumach walczących o sprawiedliwość w mieście!

Dlaczego postanowił chodzić w przebraniu niczym jakiś superbohater z filmu i reagować na przemoc?

Otóż to było przyczyną kilku wydarzeń. Jedną z nich było to, iż jego auto zostało uszkodzone, przez co syn Jones został ranny z powodu wybitej szyby i jej odłamków. Kilkoro ludzi widziało zdarzenie, ale nie zareagowało. Drugim wydarzeniem było, kiedy jego przyjaciel został zaatakowany przed barem i nikt z wielu osób nie interweniowało.

Osobiście podziwiam tego człowieka oraz resztę RCSM za odwagę, ale co na to policja? No cóż…przychylni nie są i uważają, że to kula u nogi i przez pana Jonesa jest większe zamieszanie a on sam wpada przez to w kłopoty, choć wiele razy wkraczał do akcji by nieść pomoc obywatelom!
Ten 26-latek już nie raz został pozwany o atak gazem pieprzowym. Raz po przedstawieniu się na facebooku jako symbol, „że przeciętny człowiek nie musi spacerować po ulicy nie reagując na widok dziejącego się zła”, tydzień później został zaatakowany. Złamano mu nos a on sam potem bronił się gazem pieprzowym, kiedy dwóch mężczyzn chciało go zaatakować. 


Innym razem został aresztowany przez policję i skonfiskowano mu gaz pieprzowy razem ze strojem. Cała afera była o to, iż Jones ponoć rozdzielał bijących się ludzi nad ranem. Ten superbohater dostał cztery zarzuty, ale potem wyszedł za kaucją. Nie wiem, czy to prawda, ale moim zdaniem, po co ktoś taki miałby specjalnie atakować kogoś niewinnego? Skoro jest symbolem człowieka, który reaguje na przemoc i inne przestępstwa? Gdzie tu logika? Uważam, że policja po prostu za nim nie przepada i czepia się byle czego, aby tylko Phoenix Jones zdjął kostium i był szarym obywatelem. 

Ale niestety bądź na szczęście ten pan (na zdjęciu już jako bardziej zwykły obywatel czyli Benjamin Fodor) stał się inspiracją dla innych ludzi lub to przez film „Kisk-ass”. W San Diego ponoć przechadza się strażnik miasta Mr Xtreme. W Atlancie jest The Crimson Fist, a na ulicach Bronksu jest pewien gentelman zwany jako Samaritan.

No cóż…Kiedy obywatel interweniuje widząc na ulicy przemoc powinien dostać pochwałę za odwagę, a nie zostać oskarżany, że robi więcej złego. Pod warunkiem, że faktycznie niczego złego nie zrobił. Ale ludzie mało kiedy doceniają takie gesty.



PS. Jeśli macie Twittera tego superbohatera możecie obserwować  tam  Phoenix Jones Twitter  ;) Jay Park również go obserwuje, co mnie bardzo zdziwiło :D A dla tych, co mają tylko Facebooka zapraszam do jego konta Phoenix Jones Facebook 


A Wy jakie macie zdanie na temat Phoenix Jonesa? Powinien się narażać by zapewnić obywatelom poczucie bezpieczeństwa i sprawiedliwości czy raczej powinien siedzieć w domu by ‘nie atakować niewinnych ludzi’ swoim gazem pieprzowym?


Swoimi przemyśleniami podzielcie się w komentarzach! :)

[Wybaczcie za te dwie różne czcionki. Nie wiem, dlaczego tak jest :( ]

środa, 1 października 2014

Nadpotliwość



Nieważne czy to upalne lato, gdzie każdy zakłada na siebie jak najmniej ubrań czy to naprawdę bardzo mroźna zima, człowiek zawsze się poci. W sklepach mamy teraz mnóstwo antyperspirantów o różnych zapachach, kształcie ‘opakowania’ i w jakiej tylko formie. Tyle wyborów!

Gorzej mają się sprawy z osobami, którym nawet ten najlepszy, najdroższy antyperspirant, którego inni mogą zachwalać, że działa naprawdę świetnie – zawodzi. I co wtedy? Ogromne ślady potu pod pachami, nieprzyjemny zapach no i my nie czujemy się komfortowo. Po prostu istny koszmar! W takich chwilach chcielibyśmy zapaść się pod ziemię i nigdy nie pokazywać się znów światu by nie czuć tego upokorzenia ponownie.

Ktoś by mógł powiedzieć: „Skoro tak się pocisz to weź prysznic” lub „Myj się częściej po prostu”. Niby proste, ale nawet mycie 5 razy dziennie nie sprawi, że przestaniemy tak nagle i magicznie się pocić. Więc to by była tylko strata wody i naszych rodziców bądź nasz własny portfel oberwie za rachunek!

Jest sprawa, że jeśli ktoś ma problem z nadpotliwością to ma problemy z tarczycą to powinien iść do lekarza. Oczywiście, może tak być, więc jeśli chcesz to możesz się zbadać. Nikt Ci tego nie zabroni (tylko już teraz się rejestruj by mieć wizytę w przyszłym roku znając te kolejki do lekarzy…). Jeśli jednak czujesz się dobrze bądź wyniki badań masz w normie a wciąż się pocisz i nie wiesz jak sobie z tym poradzić – to post dla Ciebie!!

Wiem, że nadmierne pocenie się jest jeszcze tematem tabu i naprawdę bardzo wstydliwym, ale już w telewizji podczas czekania aż skończą się te reklamy by w końcu obejrzeć serial/film/program rozrywkowy możemy zobaczyć jak prezentują nam różne środki na nadpotliwość. Tylko wiecie…ja jakoś reklamom w telewizji nie ufam i wolę mieć coś sprawdzonego, dlatego najlepiej poszukać opinii w Internecie na różnych forach. A skoro wpadliście na mojego bloga to nim przegrzebiecie więcej informacji jak zwalczać Wasz problem przeczytajcie do końca. Może warto. ;)

Najpopularniejszymi produktami, z którymi najczęściej można na forach znaleźć, i o których mnóstwo ludzi pisze to: Antidral i Etiaxil.
Nie wiem czy zaliczają się do ‘lekarstwa’ czy do ‘antyperspirantu’ tyle, że o znacznie mocniejszej mocy, więc użyję słowa ‘preparat’.

Czym się wyróżniają te dwa produkty od reszty antyperspirantów w drogeriach bądź zwykłych nawet sklepach spożywczych? A tym, że Antidral i Etiaxil mają w sobie substancje, która jest podawana w większej dawce niż w innym normalnym dezodorancie. Dlatego te dwa środki można kupić jedynie w aptece (bez recepty).
Pierwszy problem, jaki napotkamy to wielkość buteleczki i cena produktu. To może od razu większość zniechęcić, bo ‘wydadzą pieniądze a niech to nie zadziała i kasa wydana w błoto”. Ale nie przekonamy się póki nie zaryzykujemy a spróbować naprawdę warto!

Może ktoś z Was teraz myśli „Ja mam straszną nadpotliwość i mi nic nie pomoże nawet jakiś środek. Nie ma dla mnie ratunku!”
BŁĄD!!
Otóż, jeśli tak pomyślałeś/łaś to wiedz, że się grubo mylisz! Wiele osób tak właśnie uważało i bało się cokolwiek robić ze swoim nadmiernym poceniem się. Może czas to zmienić?

Te dwa wcześniej wymienione produkty są naprawdę świetne i działają już po pierwszym użyciu! Z początku można go stosować codziennie (NA NOC!!!) żeby przyzwyczaić organizm do czegoś nowego, a po jakimś czasie będziesz mogła nawet stosować go raz na tydzień (w zależności od potrzeb, jeśli będziesz czuła, że znów pocisz się bardziej – użyj preparatu na noc). Zdziwisz się, jaką ulgę poczujesz jak pod Twoimi pachami będzie tak sucho jak na pustyni w Afryce! Komfort i szczęście przyjdą do Ciebie a Ty będziesz czuła się pewniejsza siebie. Nie będziesz musiała już wstydzić się unosić rąk w obawie, że już masz tam ogromną plamę potu i ten nieprzyjemny zapach… fuj!

Wracając do wielkości produktu to oba preparaty są niewielkie, ale za to starczają na naprawdę BARDZO DŁUGO. Na ponad rok czasu albo i dłużej. Nie, ja nie kłamię. No chyba, że ktoś będzie tego używał naprawdę baaaaardzo często choć nie sądzę by była taka potrzeba. I choć środek ma niewiele, bo zaledwie 50ml bądź 100ml (gdzie np. Rexona ma 150ml i płacimy za to około 9-10zł) a tu od 15-60zł. Zależy, jaka cena będzie w aptece, bo wszędzie może być drożej/taniej. Jednak naprawdę warto odżałować troszkę pieniążków (gdzie buteleczka starcza na PONAD ROK, bo nie wiem dokładnie ile, może nawet na dwa lata) i pożegnać problem z potem! Z czego od razu powiem, że Antidral jest ten z tańszej półki, choć działa równie skutecznie, co Etiaxil (za niego można dać przeważnie powyżej 30zł przy odrobinie szczęścia ;/ a tak jest znacznie droższy).

Jak stosować?
Wieczorem po przyjemnym prysznicu nasze pachy muszą być wysuszone i nie próbujcie użyć zaraz po wytarciu ręcznikiem! Tak nie robimy! Skóra musi sama wyschnąć. Musi być naprawdę suchutka. Bardziej niż na Saharze! Najlepiej odczekaj od 20 do 30 min i wtedy użyj środka. Smarujesz tyle, na ile będziesz czuł potrzebę tzn. zależy jak bardzo mocno się pocisz. Ale też nie przesadzaj. Takie preparaty o silniejszym działaniu blokują wydalanie wody z organizmu, co jest niezdrowe, dlatego jeśli nie musisz przez dłuższy czas to go nie używaj. Daj organizmowi odpocząć i wypocić się czasem.
Za pierwszym razem może okropnie swędzić i piec. Jednego bardziej innego mniej. Właściwie przy kolejnych użyciach również, ale potem to już albo kwestia przyzwyczajenia albo już przestajemy to odczuwać. I pamiętajmy by założyć jakąś piżamkę, której nam nie szkoda, bo środki te mogą (z) czasem troszkę zniszczyć nam ubranie nocne.
Rano spłukujemy środek albo raczej opłukujemy pachy i gotowe!
Pot nam już nie będzie przeszkadzał!!
A, i jeszcze jedna BARDZO WAŻNA RZECZ!! NIE STOSUJEMY PREPARATU W DNIU, W KTÓRYM GOLILIŚMY PACHY!! Aby użyć środka na nadpotliwość musimy poczekać PRZYNAJMNIEJ 12H!! Najlepiej użyć (najwcześniej) następnego dnia a najlepiej 2-3 dni po goleniu pach. Jeśli się do tego nie dostosujemy konsekwencje nie będą przyjemne. Pachy mogą piec, będą strasznie podrażnione, zaczerwienione i mogą być problemy z poruszaniem rąk. Nie mówiąc już, że podnosić ręce to będzie katorga.



PS. Nie polecam tabletek na nadpotliwość, gdyż blokują usuwanie wody z organizmu, co jak wcześniej napisałam – jest niezdrowe. Jeśli chcesz to lepiej wtedy skonsultuj się z lekarzem, który pomoże Ci i stwierdzi czy tabletki są odpowiednie.



Jeśli będziecie mieli jakieś pytania – śmiało piszcie tutaj w komentarzach bądź do mnie, na Twitterze @HyoSun_Shin :)



[Ten post nie miał na celu reklamę produktów tylko nieść pomoc osobom, które mają problemy z nadmiernym poceniem się i pokazać im, że jest dla nich ratunek.]

sobota, 27 września 2014

Ah, ci mężczyźni...



Każda dziewczyna marzy o swoim księciu z bajki, który podjedzie pod jej dom swoim białym BMW/kabrioletem/limuzyną czy jeszcze jakiś innym wypasionym samochodem. Wręczy jej bukiet ulubionych kwiatów, spojrzy głęboko w oczy i powie te dwa magiczne słowa „Kocham Cię”. Dziewczynie mocniej zabije serce, nogi zrobią się jak z waty, może się nawet zarumieni i uśmiechnie pięknie niczym aktorka z Hollywood czując rozpierające ją szczęście. Będzie miała w końcu swojego księcia z bajki i będą żyli długo i szczęśliwie.
Takie piękne, ale takie marzenie jest wręcz prawie nierealne do spełnienia… No, przynajmniej w Polsce dla szarych obywateli z przeciętnymi pensjami. Chyba, że mowa o młodych ludziach, którzy się uczą.
Tylko można pomarzyć o idealnym mężczyźnie, który będzie przystojny, kochany, troskliwy, opiekuńczy, zaradny, silny by bronić swą wybrankę i miał na koncie w banku sporą sumkę, na którą, co miesiąc wpływa również niezła ilość pieniędzy.
Ale zejdźmy na ziemię. My Polki (niby najpiękniejsze kobiety na świecie i ponoć najbardziej agresywne!) żyjemy w kraju, gdzie są, prawdopodobnie jak wyszło z ‘badań’, najbrzydsi mężczyźni na świecie. Ale wśród tych ‘najbrzydszych’ mężczyzn znajdą się i ci, którzy wpadną nam w oko. A to czy z powodu wyglądu czy jego grubego portfela to już inna sprawa (każda kobieta patrzy na coś innego). Będąc w klasie z przeważającą liczbą płci męskiej można wiele się o nich dowiedzieć i zobaczyć jak naprawdę się zachowują, kiedy nie ma większej ilości dziewczyn. Z moich obserwacji Polacy są…okropni. Nie wszyscy, bo zawsze znajdzie się jakiś wyjątek, ale takich to ze świecą szukać.
Jaki jest mężczyzna-Polak? Z wyglądu: niezbyt elegancki czy w ogóle nieciekawie ubierający się (ciągle bluzy, dresy, jakieś okropne koszulki), włosy (o ludzie…). Tu jest największa rzecz, której u Polaków nie cierpię. GDZIE ONI MAJĄ WŁOSY??!! Panowie!! Nawet nie wiecie jak okropnie wyglądacie będąc łysym… chociaż łysy to jeszcze pal licho. Gorzej jak na czubku głowy ma ‘ładnie’ przystrzyżoną i uczesaną ‘trawkę’, a dookoła tego zgolone włosy. To moim zdaniem wygląda tak okropnie, ale facet myśli wtedy, że jest lansik. Nie wiem, dlaczego mężczyźni w Polsce tak bardzo uwielbiają mieć krótkie włosy, które czasem nawet nie mają 1cm długości! Bycie łysym dresiarzem nie jest cool ani trochę. Nie bójcie się zapuścić trochę więcej swoich włosów. To naprawdę nie boli a będziecie wyglądać znacznie lepiej i korzystajcie z tego, póki możecie mieć jeszcze bujną czuprynę. Na starość będziecie pragnąć by posiadać jak najwięcej włosów, a wtedy to sobie możecie jedynie pogwizdać do lustra, o! Tak, jak Wy drodzy panowie lubicie dziewczyny z dłuższymi włosami, tak myślę, że większość dziewczyn lubi chłopaków z włosami na głowie. I nie, nie chodzi mi by mieć takie długie do ramion czy do pasa (nie, nie, chociaż jak chcecie to sobie miejcie, nikomu nic do tego). I chociaż każdy wie, że dresy są bardzo wygodne to jednak dajcie im odpocząć.
A jacy są Polacy z charakteru? Hm…to już każdy mężczyzna jest inny, ale zawsze coś łączy facetów. Ja niestety natrafiałam często na te nieciekawe przypadki, gdzie byli niemili, chamscy, wulgarni, myśleli, że są niesamowicie przystojni i lepsi od wszystkich, więc mogli się naśmiewać z innych oraz dokuczać, komu tylko będą chcieli, bo mogą.
Czy nasi rodacy-mężczyźni potrafią być romantyczni? Hm…tego nie wiem, ale bardzo w to wątpię. Myślę, że takie typy facetów już wyginęły w tym kraju albo są na wyginięciu, bo tak ich mało.
A jeszcze jedna rzecz, która mnie drażni jest to, jak podają swój rozmiar buta. Tak, wiem dlaczego i wiem, co przez to chcą zasugerować, ale błagam Was!! Według mnie to jest żałosne! Naprawdę to jest aż takie ważne? Czy tylko ja uważam, że to jest beznadziejne ‘wyznanie’ chłopaków?
Dla mnie osobiście liczy się charakter mężczyzny. Mam gdzieś jego ‘rozmiar buta’. Już lepiej jakbyś miał dłuższe włosy na głowie, serio. A skoro mowa o tym, co mają na głowie to może warto wspomnieć, CO mają w głowie. Moi rówieśnicy z klasy to większość z nich miała pustkę i tylko liczyło się jedno + nacieszenia oka na jakąś laskę, która była skąpo ubrana a miała, co pokazać i się tym chwaliła. W dodatku dla innych dziewczyn byli niemili, krytykowali albo wyśmiewali.
„Patrz, jaka gruba.”
„Zobacz jak brzydka.”
„A ta jaka płaska. Jak deska.”
„A tamta jak ubrana.”
Tak, mężczyźni są wzrokowcami i niektórzy głośno komentują wygląd jakieś dziewczyny, nie licząc się z tym, że może sprawią jej przykrość. Jakby sami byli idealni… -.- Niektórzy mówią, że, po co kobieta tyle czasu spędza w łazience by zrobić makijaż i ułożyć włosy, bo naturalne jest piękne? A przepraszam, a przez kogo większość kobiet ma depresję? Przez facetów, którzy potrafią bez skrupułów zjechać wygląd dziewczyny!! A jak wygląda się na tyle dobrze to jedynie, co możemy usłyszeć od chłopaka to „niezła d*pa”. I co? I przez taką opinię mamy czuć się lepiej? Mamy czuć się piękniejsze? PFF!! Wypchajcie się tym czymś!! Ja mam do siebie szacunek i jeśli ktoś tak mówi to lepiej darować sobie takiego niedojrzałego typa, który chce tylko zaciągnąć dziewczynę do łóżka a potem powiedzieć „nara”.
DZIEWCZYNY!! Miejcie szacunek do siebie!! I nie malujcie się dla kogoś, nie przechodźcie na diety, aby się komuś spodobać, nie farbujcie włosów, bo Wasz crush woli blondynki/brunetki/rude. Jeśli macie olej w głowie bądźcie sobą. Faceci są zdobywcami. Lubią powalczyć, a jeśli zobaczą, że warto to będą się starać bardziej i wtedy (mam taką nadzieję) pokażą swoje najlepsze cechy, jakie posiadają. I dziewczyna, która pierwsza do nich zarywa jest spostrzegana jako łatwa. Dlaczego? Bo skoro jest odważna by zagadać to jest też szybka do łóżka. No i może zmienić sobie faceta w każdej chwili. A takich kobiet na dłuższa metę (związek) raczej nie chcą. Chyba, że Wam o to chodzi to już, co innego.
I mała rada dla dziewczyn: bądźcie słodkie, ale tajemnicze. Chłopacy to lubią. Jeśli kobieta jest intrygująca, to pragną się dowiadywać o niej więcej, przez, co zabiegają o jej względy. I starają się bardziej a wtedy trzeba karmić małymi dawkami swojej tajemniczości by powoli odkrywali Was.
I nie skreślajcie kolesia, który jest młodszy od Was nawet o te 3 lata. Uwierzcie, że młodszy może być bardziej dojrzalszy niż Wasi koledzy z klasy. Naprawdę! A to, co powiedzą ludzie na to jakbyście byli już w związku to miejcie to gdzieś! To Wy macie być szczęśliwi! To Wasze życie!
Tylko błagam, nie idźcie tak szybko z kimś do łóżka. Ja wiem, że teraz wiele nastolatek chce jak najszybciej zacząć te ‘dorosłe życie’, ale nie tędy droga! Cieszcie się młodością i poczekajcie, chociaż do tych 18 lat, bo jak wpadniecie to sobie życie zniszczycie!! Skończcie szkołę, pójdźcie na studia, do pracy, zwiedzcie trochę świata na tyle, na ile będziecie mieli możliwość. Na współżycie jeszcze będziecie mieli sporo czasu, naprawdę. Wiem, że to dla Was fajna ‘zabawa’ i w ogóle, ale myślcie też o konsekwencjach. Nawet z zabezpieczeniem można wpaść.

Ah, jest jeszcze wiele rzeczy, o których mogłabym napisać, ale myślę, że tyle na ten post wystarczy. Panowie, nie czujcie się zbytnio urażeni jak już czytacie tego bloga. Wiem, że nie wszyscy jesteście tacy. I jeszcze przyjdzie czas byście mogli poczytać o tym, jakie są dziewczyny. Don’t worry!

A Wy jakie macie zdanie o Polakach? Czy uważacie ich za przystojnych i nie powinni być uznawani za najbrzydszych na świecie? Zgadzacie się, że przez nich większość kobiet popada w depresję, bo mężczyźni mają na nas takie działanie? I w jakim wieku Waszym zdaniem można zacząć już współżyć?

Napiszcie swoje przemyślenia w komentarzach. :)

niedziela, 21 września 2014

Muzyka z playbacku



Każdego dnia czy to stojąc na przystanku autobusowym i czekając na transport, czy idąc miastem omijając obcych nam ludzi albo siedząc po prostu w swoim pokoju słuchamy muzyki. Muzyka jest czymś, co każdy uwielbia i jeśli istnieje jakiś człowiek, który nie cierpi jakiejkolwiek melodii to przyprowadźcie go do mnie, bo bym w życiu nie uwierzyła.
Muzyka jest czymś, co każdy z nas uwielbia. Każdy z nas ma swój gust (a o nich się nie dyskutuje). Jedni wolą klasykę, inni metal, hip-hop, reggae bądź pop. Ten ostatni rodzaj muzyki jest najpopularniejszy na świecie i raczej się nie dziwię. Można też powiedzieć, że pop jest komercyjny. No i jest. W każdym muzycznym programie typu VIVA, ESKA TV czy MTV jakie piosenki przeważają? Właśnie z tego gatunku! A wszystko po to, by jak najwięcej ludzi miało rozrywkę! Kto nie lubi się bawić przy rytmicznej i wpadającej w ucho piosence? KAŻDY!!
Pomijając temat na razie, jakie są te piosenki, bo o interpretacji klipów zajmę się innym razem, to teraz przejdźmy do koncertów wykonawców.
Ostatnio na portalu społecznościowym, jakim jest Twitter coraz częściej są dramy na temat śpiewania przez piosenkarzy/piosenkarki na żywo. Jedni krytykują takich artystów, którzy na żywo brzmią zupełnie inaczej niż na piosenkach, których słuchamy (tzn. śpiewać nie potrafią, tak krótko mówiąc). Niektórzy Twitterowicze twierdzą, że jeśli ktoś nie umie śpiewać na żywo to w ogóle nie powinien śpiewać, ale zaraz pojawiają się fani i bronią swojego ulubieńca/ulubienicę. I tak rodzi się drama.
[Nie wspominając już o tym, że coraz bardziej i coraz więcej jest kłótni o byle co.]
Dla jednych piosenkarz/piosenkarka powinien mieć dobrą kondycję i bez zadyszki śpiewać na koncertach, czysto tak jakbyśmy słuchali go w formacie MP3. No, wtedy to tylko słuchać i podziwiać go/ją na scenie! A większą dramę robiono z tego, kto leciał z playbacku a kto nie! Jak to gdzieś przeczytałam (przepraszam, ale nie pamiętam, kto to napisał i gdzie) jeśli artysta/artystka leci z playbacku to oszukuje swoich fanów. Bo w końcu fani przyszli zobaczyć i na żywo posłuchać swojego ulubieńca/ulubienicę. Gorzej jak ta osoba nie radzi sobie ze śpiewem. Antyfani potrafią zjechać i potem wywyższać swoich piosenkarzy/piosenkarki, których słuchają twierdząc, że oni są lepsi.
W tych czasach można podkładać komuś głos, poprawiać go komputerowo, aby tylko wyglądał dobrze, miał dużo fanów i było z takiej osoby mnóstwo forsy dla managerów. A kto jak nie oni zgarniają dużą część pieniędzy?
A jeśli ktoś nie śpiewa jak pewna polska była piosenkarka (o ile można ją tak w ogóle nazwać i nie podam nazwiska, chociaż pewnie i tak domyślacie się, o kogo mi chodzi) to, dlaczego nie może być piosenkarką/piosenkarzem? Niektórzy wybijają się grając w popularnych serialach. Tylko, że inni mają potem przez to pretensje i piszą, że ‘gdyby nie ten serial to byście ją/go nie znali’ albo ‘gdyby nie ten serial to by w ogóle nie była popularna’. No, ale przepraszam, a jaki jest show biznes? Tam każdy pragnie sławy. Czasem jest większa, czasem mniejsza. A jak się trafi, że dzięki pewnej roli w filmie ktoś staje się popularniejszy to, w czym problem? Na tym to polega! HALO!!
Już nie będę wspominała o tym, jaka była drama (i wciąż jest) na temat tego, kto kogo wypromował i kto, dzięki komu jest teraz sławny. O ludzie… Naprawdę jakby nie było ważniejszych rzeczy do rozmowy i poważniejszych problemów do roztrząsania. I chociaż nie śledzę poczynań takich osób jak Demi Lovato, Ariana Gradne, Miley Cyrus, Selena Gomez, Saszan, Justin Bieber, One Direction, Dawid Kwiatkowski, 5SOS, Janoskians, Littre Mix itp. itd. To i tak wiem jakie są wojny fanów wyżej wymienionych artystów. Każdy każdego obrzuca błotem twierdząc, że ich piosenkarka/piosenkarz/zespół jest znacznie lepszy i lepiej śpiewa na żywo. W takie kłótnie nawet nie brałam udziału, bo po co? Nie moi idole – nie mój problem – nie interesuje mnie to. Ale… W takie rzeczy został wmieszany jeden kpopowy zespół. EXO. I tu kolejna wojna.
O co chodzi?
A o to, że na Twitterze na koncie Spowiedź fandomów (@wyznanie)  pojawiło się wyznanie cytuję: „#3420 Mimo, iż EXO (koreański zespół) śpiewa z Playbacku to i tak bardzo dużo muszą namęczyć się z tańcem!”.
Nic by nie było, gdyby nie głupie komentarze pod tym tweetem. Chcecie możecie sami przeczytać i się przekonać!
Nie rozumiem osób, które nie mają pojęcia o tym gatunku muzycznym jakim jest kpop i nic nie wiedzą o koreańskim show biznesie a wypowiadają się i hejtują. Okay, rozumiem. Nikt nie musi lubić kpopu, nie musi go słuchać (chociaż jak była faza na PSY – Gangnam Style to każdy potrafił się bawić i nie zwracał uwagi, że to był Koreański raper), ale wtrącać się i mielić ozorem trzy po trzy to jest już coś nie tak.
Do tego były komentarze o to, że albo skupiają się na śpiewaniu albo niech zostaną tancerzami. Takie kpiny zostawcie dla siebie drodzy Twitterowicze, którzy nie wiecie nic o kpopie. Nie uważam siebie za ekspertkę na temat tej dziedziny muzyki, ale wiem znacznie więcej niż inny człowiek, który słucha przeważnie amerykańskiego popu.
A tak dla wyjaśnienia kpop (koreański pop) to ciężki bochenek chleba dla piosenkarzy i piosenkarek. Koreańczycy nie mogą tylko śpiewać, oni muszą też tańczyć!! Na tym polega wyjątkowość kpopu! Każdy artysta MUSI pięknie śpiewać i TAŃCZYĆ! Tego oczekują wytwórnie, które promują zespoły bądź solowych artystów. I mówienie, żeby skupili się albo na śpiewaniu albo na tańczeniu jest po prostu głupotą!
Nie masz pojęcia na dany temat – zamilcz. Nie wypowiadaj się i przy tym nie obrażaj nikogo.
I bądźmy szczerzy nieraz piosenkarze/piosenkarki/zespoły muszą lecieć z playbacku. A w koreańskim show biznesie to artyści już w ogóle mają bardzo mało do powiedzenia. I jeśli wyżej postawiony człowiek każe lecieć im z playbacku to muszą lecieć. Koniec. Kropka. A twierdzenie, że idzie się na koncert by posłuchać idola a on nie musi tańczyć to w kpopie nie ma czegoś takiego. Amerykański pop a koreański pop to dwa różne światy!! Nie porównujcie ich do siebie pod względem występów na koncertach. To zupełnie, co innego!
W odpowiedzi na wyżej wymienione wyznanie, które zacytowałam pojawił się kolejny tweet: „Drodzy fani k-pop, idąc na koncert zespołu muzycznego idzie się słuchać muzyki a nie oglądać taniec, więc wasze wymówki są idiotyczne.” A ja powiem tak: te wyznanie jest idiotyczne, bo widać, że osoba, która to napisała nie ma ZIELONEGO POJĘCIA o koreańskim show biznesie. Żadna kpoperka nie robiła głupich wymówek, że EXO (skoro już o nich przeważnie mowa to dam dla przykładu) śpiewają z playbacku, bo muszą tańczyć. Tak, muszą śpiewać i tańczyć, a jak lecą z playbacku to nie wina zespołu. Chociaż myślę, że i tak w większym stopniu lecą na żywo. I jeszcze jedno: koreańskie koncerty mają dać niesamowite show czyli śpiew i taniec. Te dwie rzeczy muszą być. I to nie tak, że nie potrafią śpiewać, bo głosy mają piękne, a czasem są zmuszeni lecieć z playbacku.
Zatem drodzy nie-kpoperzy, jeśli już musicie pisać takie głupoty to radzę najpierw rozeznać się w danym temacie, a wtedy możecie się wypowiadać.

Wiem, że fajnie zobaczyć i usłyszeć głos swojego idola na żywo, ale robienie dram z powodu „kto leci z playbacku a kto nie” jest głupie. Pod warunkiem, że nie robi tego cały czas na koncertach, bo wtedy byłoby podejrzane.
Zatem błagam, nie róbcie dram, nie kłóćcie się, nie wypowiadajcie się o czymś, o czym nie wiecie nic. Żyjmy w zgodzie a będzie dobrze (tak, wiem, że to raczej niemożliwe, no ale…).
I skoro dotarliście już do końca to czas by posłuchać swoją ulubioną piosenkę. ;)

PS. Jeśli ktoś ma Twittera to może mnie znaleźć tam --> @HyoSun_Shin w razie czego. ;) Bai bai! ^.^